W zeszłotygodniowych Gosiarellowych przemyśleniach pisałam o zawodzie blogera oraz o korzyściach płynących z blogowania. Ci, którzy czytali notkę wiedzą, że największym zainteresowaniem cieszą się blogi poświęcone modzie, kosmetykom oraz kulinariom, a nasza książkowa sfera jest dość niszowa. Z pewnością możemy obwinić za to żenująco niski poziom czytelnictwa w Polsce.
Poziom czytelnictwa w Polsce...
To, że poziom czytelnictwa w Polsce jest przerażająco niski, wie niemal każdy mieszkaniec naszego kraju. Przyjrzyjmy się jednak liczbom. Z najnowszych badań Biblioteki Narodowej wynika, że w 2012 roku 60,8% Polaków nie przeczytało ani jednej książki. Dla porównania w 2010 r. nieczytających było 56%, czyli w przeciągu 2 lat na ciemną stronę mocy przeszło ponad 4% obywateli [źródło].
Akcje czytelnicze
Pojawiały się różne akcje mające na celu zmienić ten stan rzeczy. Mówię tutaj o reklamach społecznych tworzonych zarówno przez amatorów, jak np. dość słabo przyjęty spot studentów KSW "Czytaj, podrywaj", jak i przez znanych polskich celebrytów:
Nie znam badań dotyczących wpływu akcji na społeczeństwo, jednak cudów się po nich nie spodziewam. Wierzę, że są przydatne, ale działania jednorazowe niewiele zmienią. Na całe szczęście moje ulubione medium sprzyja tworzeniu i rozprzestrzenianiu się licznych akcji społecznych. Internauci stworzyli wiele fajnych inicjatyw wspierających czytelnictwo, dzięki czemu czytanie książek staje się czymś modnym. Moim zdaniem, jednak to wciąż za mało.
Polscy pisarze
Większość was pamięta czasy, w których unikałam książek naszych rodzimych autorów, jak ognia. Zapewne pamiętacie również powód, jeśli nie to zapraszam do podsumowania Jod pt: "Polscy pisarze i polscy recenzenci". Od ponad pół roku jednak nie znalazłam śladów aktywności autorów broniących się przed negatywnymi recenzjami, dlatego zakładam, że przejrzeli na oczy i zrozumieli swoje błędy lub coś mnie ominęło. Względny spokój zaowocował u mnie zmianą zdania. Dziś chętniej sięgam po naszą rodzimą literaturę. Od początku roku zrecenzowałam książki pięciu polskich pisarzy, a na półki wciąż trafiają kolejne pozycje.
Musimy jednak powiedzieć sobie wprost, że u większości z nas wciąż króluje zagraniczna literatura i nie ma w tym nic złego, jednak musimy pamiętać, że warto wspierać swoich. Powstało ku temu nawet wyzwanie "Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę". To świetny początek, ale powinniśmy iść dalej.
Być pisarzem, być celebrytą!

Celebrytami w Polsce są aktorzy, muzycy, sportowcy, politycy i ich dzieci, a nawet matki zabijające własne dzieci. A ilu pisarzy jest sławnych w naszym kraju? Ilu z nich występuje w telewizji, pojawia się na łamach gazet? Grochola występowała w "Tańcu z gwiazdami", a dalej?
Moim zdaniem powinniśmy ze wszystkich sił promować polskich autorów, ponieważ w pełni na to zasługują. Kochamy ich książki, a to oni są ich twórcami. Nie trzeba było czytać bestsellerów, żeby wiedzieć kim są J. K. Rowling, Suzanne Collins, Stephenie Meyer, Stephen King, George R. R. Martin, czy Anna Rice. Zagraniczni autorzy są w pełni rozpoznawalni, dlatego czas popracować nad naszymi, bo jeśli pisarze będą na topie, to może i nastąpi długo oczekiwany wzrost czytelnictwa.
PS. Macie pomysły, jak można by to osiągnąć?
PS2. Niebawem pojawi mały bonus do tematu ;)