Autor: Kerstin Gier
Cykl: Trylogia Czasu (#2)
Wydawca: Egmont
Data wydania: 2011
Liczba stron: 364
"Błękit Szafiru to już drugi tom Trylogii czasu. Gwendolyn i Gideon zapatrzeni w siebie wrócili właśnie z początku XX wieku. Ale sprawy tylko się skomplikowały. Czy Strażnicy mają rację uznając Lucy i Paula za przestępców, czy też może mylą się w swej wierności Hrabiemu de Saint Germain? Gwendolyn jako jedyna zdaje się mieć wątpliwości. Uczucia Gideona do Gwen wystawione zostają na najpoważniejszą próbę… Podróże w czasie, niebezpieczeństwa, miłość… Trylogia czasu cię pochłonie. Czerwień Rubinu jest już dostępna. Błękit Szafiru trzymasz w dłoni. Zieleń Szmaragdu pojawi się niebawem…"
-----------------------------------------------
„Nie ufaj nikomu i niczemu. Nawet własnym uczuciom.”
Drugi tom trylogii Czasu rozpoczyna się w momencie, w którym zakończył się "Czerwień Rubinu". Gwendolyn wraz z Gideonem wróciła do XXI wieku. Dzięki gorącym pocałunkom Gideona, Gwen zaczyna podobać się ta cała sprawa z podróżami w czasie. Zaraz po powrocie, dzięki swoim umiejętnością rozmowy z duchami, dziewczyna zdobywa nowego przyjaciela - demona Xemeriusa. Nowy niewidzialny zwierzaczek szybko przywiązuje się do niej, wspiera, pomaga i pocziesza, gdy obiekt jej uczuć ma swoje humorki. Dwójkę podróżników w czasie czeka kolejne spotkanie z Hrabiom de Saint Germain, którego nastolatka bardzo się obawia. Do tego dochodzi sporo nauki tańca, historii i etykiety, które Gewndolyn musi opanować pod okiem okropnego nauczyciela i denerwującej kuzynki.
„- Nie wiem, co myśleć o facetach, którzy zawiązują swojej dziewczynie oczy, żeby móc w spokoju sprawdzić komórę - rzucił Xemerius.”
Same postacie nie wiele się zmieniły od poprzedniego tomu. Gwendolyn w dalszym ciągu odpieram, jako niedocenioną i źle odbieraną przez jej otoczenie (Strażników) postać, którą uważam za wyjątkowo ciekawą i autentyczną. Jedynie czasami miałam ochotę ją kopnąć by nie dała tak sobą poniewierać. Gideon natomiast jeszcze bardziej mnie drażnił. Dla mnie jest okropnym typem, którego nikt nie nauczył zasad dobrego wychowania i szacunku wobec kobiet. Niby damie nie przystoi, ale gdyby mój partner traktował mnie w podobny sposób, zdzieliłabym po głowie. Można by oczywiście wynaleźć kilka usprawiedliwiających go wymówek, jednak wątpię by jakakolwiek mnie przekonywała. Niestety przez to w moich oczach wiele straciła także postać Gwen, gdyż pozwalała sobie na takie zachowanie względem siebie. Najciekawszą postacią tej części trylogii jest bezapelacyjnie Xemerius, którego wypowiedzi rozkładały mnie na łopatki i wywoływały niepohamowane ataki śmiechu.
„Jest cała - powiedział z ulgą w głosie. Tak. Pomijając moje serce”
Mimo (moim skromnym zdaniem) beznadziejnego wątku miłosnego, książka jest niesamowitą i przyjemną lekturą. W zaskakujący sposób uprzyjemniała mi czas i rozbrajała humorem. Wątpię by ktokolwiek żałował czasu, który spędził z tą lekturą. Niestety w dalszym ciągu bardzo trudno jest mi postrzegać historię Gwendolyn i Gideona, jako odrębne tomy. Mam wrażenie, że to bardziej przypomina rozdziały, czy też podział na księgi w jednej książce niż trylogię. Cały czas jest opowiadana jedna historia, która rozkłada się równo na trzy tomy. Niemniej jednak polecam każdemu, z zaznaczeniem by lepiej od razu zaopatrzył się w całą trylogię.
Ocena: -5/6
"Możemy zobaczyć, jak filiżanka spada ze stołu i pęka na kawałki, ale nigdy nie zobaczymy, jak kawałki filiżanki zbierają się w całość i wskakują z powrotem na stół. Ten wzrost nieuporządkowania, czyli entropii, różni przeszłość od przyszłości i w ten sposób nadaje kierunek czasowi. (Stephen Hawking)"
~~~~~~
Trylogia Czasu składa się z: